sobota, 22 października 2016

Wiktor Żwikiewicz znowu w tarapatach.

Kto choćby pobieżnie zna biogram Żwikiewicza, ten wie, że nie zawsze życie go rozpieszczało (abstrahując od przyczyn), a kto nie zna - z łatwością w internecie znajdzie bogaty materiał poznawczy. Tym razem tarapaty mają wymiar zdrowotny - pisarz przeszedł trzeci zawał serca i powoli wraca do siebie. Fandom ruszył mu na pomoc, ale jak to u nas zwykle bywa, zaczęły się na tym polu spory: kto pomaga dłużej, kto mądrzej, a kto bardziej. Pozostając zupełnie na boku tych dysput, chętnym do pomocy proponowałbym  rozwiązanie chyba salomonowe (nie mojego autorstwa, pisał o tym choćby Krzysztof Sokołowski): kupić dowolną książkę tego znakomitego autora w księgarni Solarisu - w ten sposób autor dostanie tantiemy (a nie jałmużnę) i motywację do dalszej aktywności, a pomagający otrzyma kawałek wybitnej literatury science-fiction. O ile miłośnicy fantastyki nie rzucili się w ostatnich dniach jak jeden mąż do kupowania, to powinny być dostępne egzemplarze z autografem autora.

Adres Żwikiewicza też da się w necie bez trudu odnaleźć, kto wie czy autora nie ucieszyłby szczery list z wyrazami uznania dla jego twórczości? Nie mnie oceniać, zdaję się na Was. :)

niedziela, 31 lipca 2016

Smakowita promocja w MAGu

Z okazji urodzin ichniego sklepu, wydawnictwo MAG oferuje do dnia 5 sierpnia 40% obniżki na wszystkie tytuły (łącznie z ebookami), a po wpisaniu kodu UR2907 otrzymacie dodatkowe 10% rabatu (ale już od obniżonej ceny). Cykl barokowy Stephensona już do mnie leci. :)

wtorek, 8 marca 2016

"Miliardy białych płatków" Czesława Białczyńskiego

"Miliardy białych płatków" to interesująca pozycja z dorobku Czesława Białczyńskiego, w ogólnym zamyśle przypominająca nieco powieść "Tylko cisza" Bohdana Peteckiego. Także i tutaj ludzkość cyklicznie zapada w anabiozę, jednak bynajmniej nie powodowana ekologicznymi pobudkami, a biologicznym przymusem. Czytelnik nie od razu pojmuje zamysł autora, ale szybko orientuje się, że "ludzkość" jest tu nieco odmienna od typowych wyobrażeń, głównie za sprawą roślinożerności i związanym z tym gremialnym zapadaniem w zimowy letarg. Tą cechy Białczyński w bardzo ciekawy sposób i z dużą konsekwencją rzutuje na cykl życia i obraz populacji - dość pacyfistyczne usposobienie, system kastowy, związek z rytmem wegetacji, niestałość związków, rytuały godowe, niemożność trwałych podbojów militarnych,czy wreszcie stopniowe gromadzenie zapasów na zimę - zarówno w skali populacji jak i osobniczo, poprzez nabieranie tkanki tłuszczowej itp.

sobota, 5 marca 2016

"Upadek Hyperiona" Dana Simmonsa

Jakiś czas temu miałem okazję przeczytać "Upadek Hyperiona" i także w odniesieniu do tej książki podtrzymuję swoje entuzjastyczne zachwyty, które roztaczałem nad "Hyperionem" - wszystkie atuty odnoszą się także do bardzo udanej kontynuacji. Simmons konsekwentnie i pomysłowo rozwija wątki zasygnalizowane w pierwszej części, wprowadza też kilka nowych - nie mniej ciekawych, by wszystkie zwieńczyć grande finale o epickim rozmachu. Za natury rzeczy autor musiał zrezygnować z przyjętej w "Hyperionie" konwencji opowieści kanterberyjskich, a w zamian oferuje dwa równoległe wątki prowadzone w różnym tempie - o ile relacja z pielgrzymki prowadzona jest na wysokim, ale równym poziomie emocji, to wątek polityczno-dyplomatyczny rozpędza się z wolna, ale do prędkości stroboskopowej. Mocno zaakcentowany jest motyw neo-mesjanistyczny jako odprysk obsesyjnego zainteresowania osobą Keatsa, wyjaśnia się też co nieco w temacie Heta Masteena. Bohaterowie dwoją się i troją całkiem dosłownie, bo czego jak czego, ale multiplikacji bohaterów tu nie brakuje i czasami ciężko nadążyć za ich kolejnymi inkarnacjami.

Kontynuacja "Hyperiona" nie jest już tak uniwersalna, samowystarczalna i formalnie wyrafinowana, ale nie umniejszyło to mojej satysfakcji z lektury - nadal to kawał refleksyjnej literatury i znakomite dopełnienie dylogii. Po zamknięciu książki poczułem się nasycony - czytało mi się ją świetnie, budziła we mnie żywe emocje, a finał w przekonywujący i wieloznaczny sposób spiął całą historię w całość. W dwóch słowach: pozycja obowiązkowa.

piątek, 4 marca 2016

Promocje w Wydawnictwie Literackim

Wydawnictwo Literackie wraca z kolejną promocją na wybrane tytuły. Można m.in. upolować kilka tytułów Dukaja (szczególnie polecam genialny zbiór "W kraju niewiernych") za pół ceny. Przy okazji wydawca zapowiedział nową "prasową kolekcję" polskiej fantastyki (Lem, Dukaj, Orbitowski, Brzezińska, Twardoch, Piskorski) - rzecz będzie się nazywać Światy Równoległe, złoży się na nią 30 tomów i rozpocznie się 29 marca wydaniem "Lodu" Jacka Dukaja. Co prawda rozmiary tej cegły wściekle kłócą się w mojej głowie z pojęciem "kolekcji prasowej", mam też spore wątpliwości do do ekonomicznej zasadności powtórnego wydawania tytułów dostępnych na rynku (w estetycznych, porządnych wydaniach), ale i tak z ciekawością będę się przyglądał tej inicjatywie.

wtorek, 1 marca 2016

Sute lutowe żniwa książkowe

Luty z racji przypadających moich urodzin zawsze wydatnie wzbogaca domową biblioteczkę. Tym razem doszło drugie tomiszcze Le Guin, zaległe Artefakty (Simmons, Brunner i Priest) i Uczta Wyobraźni (Mitchell i Bacigalupi), subskrypcja Galaktyki Gutenberga (dodatkowo z "Imago" Żwika) i kolekcji dzieł Pratchetta oraz kilka tytułów w okazyjnych cenach (Dukaj za pół ceny w Auchan, a Bułyczow i "Cienie..." z taniej książki). Na zdjęcie nie załapał się "Prom kosmiczny 03" Grega Beara kupiony w Saturnie za niecałą dyszkę. Takie żniwa w środku zimy to ja rozumiem.

czwartek, 25 lutego 2016

"Ostatni wieloryb" Ilji Warszawskiego (cz.2)

Druga partia przeczytanych przeze mnie opowiadań (ocenę pierwszej partii znajdziecie tutaj) wypada zauważalnie słabiej - wprawdzie wszystkie teksty napisane są na bardzo przyzwoitym poziomie, ale brakuje tu perełek. 

Przywoływana w kolejnym utworze tytułowa "Saszka" to uparta dziewuszka z kosmicznymi ambicjami. Jej pojawienie się w paternalistycznym i cokolwiek skostniałym świecie konstruktorów pojazdów międzygwiezdnych staje się przysłowiowym kijem wetkniętym w mrowisko i prowadzi koniec końców do małej katastrofy. Sympatyczne, choć nie porywające opowiadanie z ciekawym pomysłem na "biologicznie" reprodukowane maszyny w tle.