Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żwikiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żwikiewicz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 października 2016

Wiktor Żwikiewicz znowu w tarapatach.

Kto choćby pobieżnie zna biogram Żwikiewicza, ten wie, że nie zawsze życie go rozpieszczało (abstrahując od przyczyn), a kto nie zna - z łatwością w internecie znajdzie bogaty materiał poznawczy. Tym razem tarapaty mają wymiar zdrowotny - pisarz przeszedł trzeci zawał serca i powoli wraca do siebie. Fandom ruszył mu na pomoc, ale jak to u nas zwykle bywa, zaczęły się na tym polu spory: kto pomaga dłużej, kto mądrzej, a kto bardziej. Pozostając zupełnie na boku tych dysput, chętnym do pomocy proponowałbym  rozwiązanie chyba salomonowe (nie mojego autorstwa, pisał o tym choćby Krzysztof Sokołowski): kupić dowolną książkę tego znakomitego autora w księgarni Solarisu - w ten sposób autor dostanie tantiemy (a nie jałmużnę) i motywację do dalszej aktywności, a pomagający otrzyma kawałek wybitnej literatury science-fiction. O ile miłośnicy fantastyki nie rzucili się w ostatnich dniach jak jeden mąż do kupowania, to powinny być dostępne egzemplarze z autografem autora.

Adres Żwikiewicza też da się w necie bez trudu odnaleźć, kto wie czy autora nie ucieszyłby szczery list z wyrazami uznania dla jego twórczości? Nie mnie oceniać, zdaję się na Was. :)

poniedziałek, 19 stycznia 2015

"Maszyna" Wiktora Żwikiewicza (cz. 2)

Na początek drugiej części opowiadań (pierwszą część oceniałem tutaj) od razu pada mocny akord. "Zwierciadło nieba" jest zapisem ostatnich chwil załogi statku kosmicznego przykutej do pulsara narastającym falowo ciążeniem. Nieuchronność śmierci, ciała miażdżone niewidzialną siłą, solidarność cierpienia ludzi i maszyn aż do pełnego zjednoczenia w bólu. Wyborne, po prostu nie można się od tego tekstu oderwać.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

"Maszyna" Wiktora Żwikiewicza (cz. 1)

Z końcem roku miałem wreszcie chwilę czasu, by przysiąść nad "Maszyną", czyli zbiorem opowiadań Wiktora Żwikiewicza. Uczciwie przyznaję, że wcześniej miałem przyjemność czytać tylko "Balladę o przekleństwie" jego pióra, ale utwór ten trafił na tyle celnie w moją literacką wrażliwość, że nie mogłem doczekać się dalszych spotkań z twórczością autora.

Już na początek czekało mnie spore zaskoczenie. "Instar Omnium" to zabawna, napisana lekką ręką i bez zadęcia satyra, o którą prędzej podejrzewałbym Sheckley'a niż Żwikiewicza. To sympatyczna opowiastka o Bado, obiboku z kosmicznej akademii, który w ramach rutynowego semestralnego zaliczenia ma samotnie przebadać nieciekawą planetę. Zrządzeniem losu trafia na nią również podobny mu leser z innej akademii. Oba lekkoduchy dogadują się mgnieniu oka i łączą siły w eksploracji okolicy, szczególnie się przy tym nie przemęczając. Ich współpraca układa się koncertowo do czasu pierwszego, epokowego zetknięcia z obcą cywilizacją, które stanie się właśnie ich udziałem. Znakomite opowiadanie, równocześnie pocieszne i przewrotne, bezceremonialnie grające z konwencją pierwszego kontaktu.

niedziela, 7 września 2014

Pierwsze wrześniowe zdobycze

Moja biblioteczka znowu nieznacznie się powiększyła. Tuż przed weekendem dotarł do mnie zaległy tercet z Galaktyki Gutenberga, czyli "Niewidzialny człowiek" Wellsa, "Nieziemsko piękna szafa" Bułyczowa i "Orbistville 3" Shawa, a także "Maszyna" Żwikiewicza (z autografem autora). Przyznaję, że nie mogę się doczekać lektury tego ostatniego tytułu - skończę tylko pierwszy tom "Klasyki rosyjskiej SF", który aktualnie mam na tapecie i zabieram się za czytanie. Łupu dopełnia upolowana w okazyjnej cenie książka Dana Simmonsa "Wydrążony człowiek. Muza ognia" (tj. za pół okładkowej ceny w sieci Matras), z której zakupem nosiłem się od dawna.